RSS
 

Archiwum: ‘Telewizja’

Yyy… jak Yyy…

14 paź

Nie wiem jak to możliwe, ale obejrzałem (no prawie) dwa odcinki Yyy… jak Yyy… Serial nie tylko posiada coraz durniejszą fabułę, ale i… jak by to delikatnie yyy… powiedzieć — gra aktorska pozostawia wiele do yyy… życzenia.

W sumie nawet można by przymknąć oko na „plastikowe” zachowanie „aktorów”, czy też równie nienaturalne sytuacje wymyślone przez scenarzystów. Wiadomo — nie ma czasu, kręci się na sztukę. Taka to natura tegoż tasiemca.

Ależ na litość boską! Warstwa dźwiękowa tegoż widowiska przyprawia mnie o potrzebę nagłego opuszczenia lokalu telewizyjnego. Tego po prostu nie da się słuchać! Rażą nienaturalne w potocznym języku zwroty takie jak: „zażyj tabletkę”, „lekarz postawił diagnozę”. Nie do przecierpienia jest też fatalna… nie, nie fatalna — KATASTROFALNA dykcja niektórych aktorów, którzy (chyba ze strachu) dostają na planie szczękościsku bełkocząc i sycząc przez zaciśnięte usta.

I najgorsza yyy… sprawa — sprawa „yyy…”. Ja rozumiem, że potocznie często używa się dźwięków nieartykułowanych. Jednak wypowiedzi typu: „Na szczęście lekarze orzekli, że nie ma złamanej yyy… ręki.”, „Przynieś yyy… ręcznik” albo „Gdzie są moje yyy… okulary” nie świadczą dobrze o przygotowaniu się „aktorów” do pracy.

Kiedyś zrobiłem mały eksperyment. Po obejrzeniu kilku odcinków tego serialiska włączyłem film „Sami swoi”…
Nie ma sensu opisywać różnic. Wszystko było inne!