AVLinux w domowym studiu nagrań

Mamy czasy takie, że muzykę można robić w domu. Ja tam wielkim znawcą ani talentem nie jestem, ale w wolnych chwilach - których ostatnio jakoś mało - lubię zajmować się tym tematem. Potencjał jaki daje współczesna technologia jest nie do przecenienia. W domu można robić bardzo fajne rzeczy. Nijak się to ma oczywiście do warunków profesjonalnego studia, ale... przecież nie chodzi głównie o profesjonalizm, tylko o radość muzykowania.

Większość znanych mi osób pracuje w systemach produkcji Microsoft. Od wielu lat nie jestem miłośnikiem tej firmy i używam ich produktów tylko tam gdzie muszę. Na co dzień posługuję się systemami Linuksowymi w różnych odmianach. Znam to środowisko nieźle i tam znalazłem bardzo ciekawe open-source’owe programy, które do „robienia” muzyki się bardzo nadają. O tych programach będzie później (gdzieś w następnych wpisach), teraz chciałbym się skupić na podstawowym środowisku pracy jakim jest system operacyjny a dokładniej - dystrybucja Linuksa.

Jakiś czas eksperymentowałem z konfiguracją standardowych wydań PLDKubuntu, ale dobra konfiguracja systemu, a zwłaszcza jądra (łata Real Time) zupełnie mnie przerosła. Niby to działało, ale jakoś tak nie do końca jak trzeba. Zacząłem się więc rozglądać za jakimś gotowym rozwiązaniem, które zadziała tak jakbym to sobie wyobrażał.

Instalowałem i jakiś czas używałem DeMuDi, Ubuntu Studio, 64 Studio, Dynebolic, ale każda z tych dystrybucji miała jakieś wady, które mi bardzo przeszkadzały. Chyba najpoważniejszym problemem każdej z nich była zła współpraca z moim interfejsem muzycznym, z którym nie chciałem się rozstać.

(Posiadam E-​mu 1820m, które kupiłem bardzo okazyjnie na „znanym portalu aukcyjnym”. Choć moduły jądra do obsługi tego interfejsu są niezbyt dobrze napisane i nie wszystko tam działa doskonale, to na moje potrzeby i za takie pieniądze - jestem prze-​szczęśliwy z jego posiadania.)

Po dłuższym czasie poszukiwań znalazłem projekt AVLinux, rozwijany od kilku lat przez jednego człowieka. To było to! - system lekki, stabilny, szybki... Takiego właśnie szukałem. Po ściągnięciu pliku obrazu, wypaleniu płyty i dosyć prostej instalacji uruchamia się gotowe do pracy środowisko. Po szybkiej konfiguracji interfejsu muzycznego można od razu zająć się tym co istotne.

Nie oznacza to, że jesteśmy skazani na wybrane przez autora oprogramowanie. Mamy do dyspozycji program Synaptic, który zarządza pakietami. Można więc doinstalować co nam tam potrzeba, można usunąć co niepotrzebne. Ja na przykład na dzień dobry wyrzuciłem wszystkie pakiety z nazwą „demo” oraz te do obróbki grafiki, video i... wszystko co wydawało mi się niepotrzebne.

Mimo iż dystrybucja nie ma swojego repozytorium (używa pakietów Debiana), to autor dosyć często udostępnia poprawki i aktualizacje, które po ściągnięciu instalują się bardzo zgrabnie. Trochę to niewygodne, ale w sumie to szczegół. Nie aktualizuje się systemu codziennie jeśli działa dobrze.

Wszystkie nowości i pliki, o których wspomniałem wyżej są publikowane na forum. Tam można napisać autorowi co się o nim i o jego pracy myśli. On to czyta i często odpowiada. Można też wysłać mu dowolną donację - do czego szczerze zachęcam, gdyż takich ludzi warto promować.

Wróćmy jednak do dystrybucji. Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić jest konfiguracja interfejsu muzycznego. W zasadzie, w większości przypadków będzie on działał jak należy. Wystarczy więc ustawić niektóre parametry za pomocą polecenia konsoli «alsamixer». Ustawienia są dosyć oczywiste i w dużym stopniu zależą od możliwości i wyposażenia konkretnego interfejsu, więc nie bardzo jest o czym pisać.

Drugim krokiem jest ustawienie serwera Jack. Trzeba uruchomić aplikację QjackCtl i w opcjach ustawić wszystko jak nam serce podpowiada. Moje ustawienia wyglądają tak jak na obrazku obok (aktualnie karta ustawiona jest w trybie „playback only”). Wszystkie opcje mają jakieś znaczenie, ale kluczowe są:

Sample Rate - częstotliwość próbkowania sygnału. Sprawa prosta, chyba nie wymaga szczególnego opisu.

Fremes/​Period - liczba próbek dla jednego okresu. Jest to wielkość bufora, który zostanie wysłany do interfejsu. Im mniejsza ta liczba tym mniejsza będzie latencja ale też zwiększy się obciążenie systemu.

Periods/​Buffer - liczba okresów obsługiwanych przez bufor sprzętowy interfejsu. Większość kart używa dwóch okresów ale ponoć są i takie, dla których ten parametr wynosi 3, 4 albo nawet 16.

Po zapisaniu ustawień uruchamiamy serwer guzikiem „start”.

Co nam daje używanie Jack’a? Poza tym oczywiście, że część aplikacji bez niego nie wystartuje.

Jedną z ciekawszych rzeczy jest możliwość dowolnego routingu sygnału. Naprawdę dowolnego. Spinamy po prostu wyjście jednego urządzenia/​programu z wejściem innego i... działa. Wszystko to jest bardzo proste i przejrzyste dla użytkownika. Po lewej stronie są wyjścia, po prawej - wejścia, a na środku - kabelki. Prościej się chyba nie da.

Drugą ciekawą właściwością jest „Jack Transport”. Umożliwia on synchronizację materiału w różnych programach. Dzięki temu możliwe jest poruszanie się równoległe np. po sesji utworzonej w Ardour i patternach Hydrogen. Przejście do taktu np. 12 w Ardour skutkuje przejściem do taktu 12 w Hydrogen i odwrotnie. Ciężko to wytłumaczyć ale działa miodnie.

Jack obsługuje również MIDI. Podobnie jak sygnał auido - można go spinać dowolnie i kierować z dowolnego wyjścia na dowolne wejście.

W tym momencie trzeba byłoby przejść do opisu tego co znajdziemy w domyślnej instalacji AVLinux. Jest tego bardzo dużo. Oto tylko kilka ciekawszych rzeczy, które mnie interesują:

Ardour (the digital audio workstation) - kombajn do nagrywania, edycji i miksu

Hydrogen (advanced drum machine) - automat perkusyjny z obsługą patternów

Qtractor (An Audio/​MIDI multi-​track sequencer) - sequencer audio/​MIDI

Qsynth/​Fluidsynth - syntezator realtime używający SoundFont2

Multum wtyczek LV2 - Calf, Invada, IR Convolution Reverb, itd.

Guitarix - wirtualne wzmacniacze gitarowe (i dużo więcej)

Rakarrack - emulator gitarowych multiefektów

Jest tego całe multum i naprawdę warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się przynajmniej z ich częścią. Możliwości tego oprogramowania są olbrzymie, choć zapewne znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że daleko im do Pro Tools czy Cubase. Cóż, może i mają rację... Każdy jednak ma swoje ulubione narzędzie, z którym dobrze się czuje. Ja postawiłem na open-​source i rozwiązania, które opisałem wyżej. Niby nic wielkiego na światową skalę jeszcze nie zrobiłem, ale też nie o tę światową skalę nam - domowym muzykantom chodzi.