RSS
 

Chłopiec w pasiastej piżamie

02 lut

I znów coś nieprzeciętnego.

Historia dzieje się w ostatnich latach wojny. Film pokazuje rzeczywistość obozową widzianą oczami ośmioletniego chłopczyka — Bruno — syna komendanta obozu. Dylematy moralne przed jakimi staje chłopiec w tej trudnej sytuacji wojennej zmuszają do głębokich przemyśleń na temat własnego życia.

Film ciekawy pod wieloma względami. Zaskakująca perspektywa narracji, zaburzony realizm sytuacji, uproszczenia historyczne — to tylko kilka elementów łamiących stereotypy do jakich przywykliśmy oglądając filmy „wojenne”. Ten film nie jest o wojnie. Jest o człowieku — ufnym dziecku żyjącym w świecie, którego nie rozumie i nie akceptuje całej jego obrzydliwości.

 
 

Lilja 4 ever

27 sty

Kolejny mocny film o trudnych sprawach. Tym razem bohaterką jest Lilja — 16 letnia dziewczyna mieszkająca w jakimś poradzieckim mieście. Zostawiona przez matkę i wykorzystana przez ciotkę musi sama zapracować na życie. W tych okolicznościach i w jej sytuacji nie jest to łatwe. Kiedy pojawia się szansa wyjazdu do Szwecji Lilja nie zastanawia się, choć wszystko wskazuje na to, że i tym razem zostanie oszukana.

Obejrzenie tego filmu nie jest stratą czasu. Warto.

 
 

Jak to e-​mu1820m do współpracy z Linuksem namawiałem

26 lis

Niedawnym czasem zakupiłem okazyjnie na znanym_​serwisie_​aukcyjnym® interface muzyczny e-​mu1820m.

Do pracy używam Linuksa (ostatnio Kubuntu 10.10). Zaś ponieważ rzeczy robię w standardzie audio (44.1 kHz) musiałem się nieco nagimnastykować zanim E-​mu zapracowało tak jak chciałem. …no prawie tak.

Poczytaj o tym więcej »

 

Mistrz klawiatury ucieka

29 paź

Przez niby_​przypadek trafiłem na ciekawą stronę http://​www​.klawiator​.pl/ — pisanie tekstów na wyścigi. Genialna sprawa! Jestem gdzieś dwudziesty! Nie jest źle.

 

Yyy… jak Yyy…

14 paź

Nie wiem jak to możliwe, ale obejrzałem (no prawie) dwa odcinki Yyy… jak Yyy… Serial nie tylko posiada coraz durniejszą fabułę, ale i… jak by to delikatnie yyy… powiedzieć — gra aktorska pozostawia wiele do yyy… życzenia.

W sumie nawet można by przymknąć oko na „plastikowe” zachowanie „aktorów”, czy też równie nienaturalne sytuacje wymyślone przez scenarzystów. Wiadomo — nie ma czasu, kręci się na sztukę. Taka to natura tegoż tasiemca.

Ależ na litość boską! Warstwa dźwiękowa tegoż widowiska przyprawia mnie o potrzebę nagłego opuszczenia lokalu telewizyjnego. Tego po prostu nie da się słuchać! Rażą nienaturalne w potocznym języku zwroty takie jak: „zażyj tabletkę”, „lekarz postawił diagnozę”. Nie do przecierpienia jest też fatalna… nie, nie fatalna — KATASTROFALNA dykcja niektórych aktorów, którzy (chyba ze strachu) dostają na planie szczękościsku bełkocząc i sycząc przez zaciśnięte usta.

I najgorsza yyy… sprawa — sprawa „yyy…”. Ja rozumiem, że potocznie często używa się dźwięków nieartykułowanych. Jednak wypowiedzi typu: „Na szczęście lekarze orzekli, że nie ma złamanej yyy… ręki.”, „Przynieś yyy… ręcznik” albo „Gdzie są moje yyy… okulary” nie świadczą dobrze o przygotowaniu się „aktorów” do pracy.

Kiedyś zrobiłem mały eksperyment. Po obejrzeniu kilku odcinków tego serialiska włączyłem film „Sami swoi”…
Nie ma sensu opisywać różnic. Wszystko było inne!